Home Rajdy Rowerowe Rajd rowerowy - Do żródeł Nasielnej
Rajd rowerowy - Do żródeł Nasielnej
poniedziałek, 26 maja 2014 00:00

Uprawianie turystyki pozwala łączyc aktywnośc fizyczną z poznawaniem światła. Jednym z rodzajów tzw. turystyki kwalifikowanej jest turystyka rowerowa, czyli kolarstwo krajoznawcze.

Z tej formy aktywnego wypoczynku skorzystali mieszkańcy Nasielska. Celem programu jest zachęcanie czytelników, szczególnie młodych i najmłodszych oraz ich rodziców, do wspólnego poznawania swojej małej ojczyzny. Bibliotekarz ma być natomiast przewodnikiem po tej krainie. Na niedzielne popołudnie 25 maja zaplanowano pierwszą, nieco rozpoznawczą wycieczkę. Z inicjatywy Łukasza Kraszkiewicza przy czynnym współudziale pracowników biblioteki: dyrektora Stanisława Tyca, historyka, autora m.in. obszernej rozprawy naukowej o życiu nasielskich Żydów, oraz Izabeli Mazińskiej, dbającej o sprawy organizacyjne wycieczki, ruszyliśmy do źródeł Nasielnej.

Nasielna jest rzeką, od której nazwę wieki temu przyjęło nasze miasto Nasielsk, dawniej Nosilsko. W bardzo dawnych czasach wzdłuż niej powstały osady ludzkie, duże, jak nasze grodzisko, i mniejsze – na wysokości kirkutu oraz Głodowa. Jeżeli spojrzymy na dokładne mapy sztabowe cesarza Napoleona z początku XIX w., będziemy podziwiać wielkie bogactwo strumyków, potoków i mniejszych cieków wodnych tworzących zlewnię nasielnej. Dziś, po przeprowadzeniu prac melioracyjnych, na mapach odnajdziemy dwie większe „odnogi” z zaledwie kilkoma malutkimi i krótkimi dopływami. Główny, odkrywany przez nas szlak wodny, prowadzi wzdłuż Pniewskiej Górki, przez Krzyczki, dalej Poniaty a zaczyna się „gdzieś” w Skoroszkach. I właśnie zadaniem młodych odkrywców było zlokalizowanie tego „gdzieś”.

Zebraliśmy się na placu przy bibliotece. Tutaj już podpytaliśmy pana dyrektora o różne ciekawostki, aż nadszedł czas wsiąść na rowery.

Najpierw pojechaliśmy powoli ulicami: Elektronową, Ogrodową i Pniewską Górką do Głodowa. Tutaj pożegnaliśmy asfalt pod kolami i przez pola i lasy, po grząskim piasku, przedzieraliśmy się i przepychaliśmy nasze rowery od miejscowości Poniaty. Trzeba przyzna, że najmłodsi narzucili szybkie tempo jazdy i zaciekle walczyli o miejsce na przedzie. Najmłodszy sześciolatek nie ustępował starszym kolegom. Nie zaniedbywaliśmy krótkich odpoczynków i nawadniania, bo słońce prażyło niemiłosiernie, a strata płynów z organizmu szybko powoduje utratę siły i spadek nastroju.

W Poniatach udało się najmłodszych rowerzystów zatrzymać na nieco dłużej w miejscu, to znaczy oni grali szyszką w piłkę nożną, a rodzice mogli posłuchać opowieści dyrektora Tyca o historii wioski. I znowu: kto wie, że Poniaty należały do rodziny, która dała Polsce króla Stanisława i księcia Józefa Poniatowskich? Młodzi odkrywcy ciągnęli do przodu, więc trzeba było kończyć opowieści i ruszyć dalej. A tu klops. Jak każda porządna wyprawa odkrywcza i nasza nie odbyła się bez awarii i przygód. Jeden z tatów tak mocno chciał dodać gazu, że połamał przerzutki w swoim rowerze. Od tej chwili mógł samodzielnie jechać tylko z górki. A przed nami szmat drogi. Ale czym różni się wyścig od wyprawy rowerowej?. Na wyprawie wszyscy sobie pomagają. A wygrywa się wtedy, gdy wszyscy uczestnicy, pomimo różnych przeciwności, dojadą do celu. Zaraz ktoś zabrał ciężki plecak, pan Tyc, który jechał na motocyklu, podwiózł córkę z fotelika na bagażniku (ile sprawił radości!) i już było lżej. Z różnych pasków związaliśmy linkę holowniczą i z górki Awaryjny Tata jechał sam, a pod górkę był ciągnięty przez kolegę. W taki sposób (kto pomięta MacGyvera?) dojechaliśmy do Skoroszek. I tutaj, obok drogi znaleźliśmy wątłe źródełko dające życie naszej rzece Nasielnej.

W drodze powrotnej nieco zmieniliśmy trasę , aby ominąć nieprzejezdne piaski miedzy Poniatami a Głodowem. Udało się wybrać drogę nieco lżejszą dla nóg. Bezpiecznie i w dobrych humorach wróciliśmy do Nasielska.

Wyprawa udała się wspaniale. Całkowicie nieuzasadnione okazały się obawy o możliwości i kondycję dzieci. Nie trzeba było się martwic, czy dojadą, ale czy dorośli opiekunowie ich dogonią. Przejechanie 20(!) kilometrów (w sumie , tam i z powrotem) nawet na najmłodszym sześciolatku nie zostawiło widocznego śladu. Dzieci okazały się sprawne i zdyscyplinowane. I choć na postojach bardziej zajmowało je szukanie szyszek i rzucanie nimi niż słuchanie opowieści o Krainie Nasielskiego Prawdzica. Jednak doświadczenie uczy, że pewne fragmenty pozostają w małych głowach, aby z czasem łączyć się w większą całość.

Ta pierwsza, rozpoznawcza wyprawa z naszymi bibliotekarzami zachęca do organizacji kolejnych. Może, po znalezieniu źródeł, czas odkryć ujście Nasielnej? A może objedziemy Nasielsk dookoła? Może odkryjemy szlak „starej ciuchci”, która przed II wojną światową jeździła z Legionowa do Nasielska? Poznamy szlak starych dworków? Ileż takich miejsc można znaleźć w najbliższej okolicy!. Nasi bibliotekarze poprowadzą Ciekawskich po Krainie Nasielskiego Prawdzica.

Już dziś zapraszamy na kolejne wyprawy, które będą organizowane w miarę rozwijania się programu Bibliotekarz Na Rowerze, a informacje o nich będą ogłaszane z wyprzedzeniem w „Życiu Nasielska”. Każdy chętny może także uzyskać informacje na ten temat w Miejsko- Gminnej Bibliotece w Nasielsku (tel. 236912552). Wstępny termin następnego rajdu rowerowego to połowa lipca br.