Home Rajdy Rowerowe III Rajd Rowerowy- Szlakiem Kolei Nadwiślańskiej
III Rajd Rowerowy- Szlakiem Kolei Nadwiślańskiej
czwartek, 28 sierpnia 2014 08:59

Niedzielny poranek 24-go sierpnia. Dziś ma się odbyć planowana od miesiąca wycieczka rowerowa. A z nieba szarosine ciężkie chmury polewają Nasielsk strugami deszczu. Zapał był duży. Zapisane blisko sto osób. Ale największy nawet ogień może zalać poranny dzeszcz. Czy będą chętni na wycieczkę? Wiadomo, że w deszczu można jechać, ale marna to przyjemność. I co z dziećmi, których ponad pięćdziesiąt zapisało się w Bibliotece? Nagle telefon. W Słustowie Dominika i Agata szykują się do drogi. Mimo deszczu. Potwierdzają, że o godzinie 12:00 będą czekały z rowerami na samochód, który przewiezie je pod Bibliotekę. Rodzina z Pieścirogów: "będziemy na was czekać na stacji".

Czyli duch turystyki nie utonął w strugach deszczu. Na szczęście ołowiane chmury jakby nieco straciły na wadze. Pada coraz mniej i przed dwunastą deszcz ustaje. Dwie dziewczynki przyjeżdżają ze Słustowa. Przed Biblioteką czeka już Turystyczna Rodzinka Kraszkiewiczów. Pani Iza i Pan Dyrektor Tyc z Biblioteki są w drodze, Ale pytanie: „czy ktoś jeszcze przyjedzie?“ wisi w powietrzu. I nagle para Młodych Rowerzystów. Czy na wycieczkę? Tak. Od razu jakby cieplej. Zza zakrętu kolejni. Pani Iza otwiera bramę. Następni wjeżdżają na plac przed Biblioteką. Dorośli, młodsi i starsi. Ale są i dzieci. Na własnych rowerach i na fotelikach za plecami Rodziców. Przyjeżdża młody Tata: „Jaka trasa? O, są małe dzieci, to jadę po moją sześcioletnią córkę. Tylko na nas poczekajcię!“ Pan Dyrektor Stanisław Tyc, nasz Przewodnik Po Historii opowiada o dziejach budynku Biblioteki. Mija trzynasta. Czas ruszać. Jest nas tak dużo, że musimy się podzielić na dwie grupy. Wyznaczamy prowadzących i zamykających. I ruszamy. Dorośli i dzieci. Najmłodsi na fotelikach. Pięcioletnia Ola w tym roku zaczęła jeździć "na dwóch kółkach", ale jeszscze za wolno. Jedzie więc na swoim rowerku przypięta zielonym "dyszlem" do roweru Mamy. Jedziemy Garbarską, Staszica. Wąskie uliczki, zakręt za zakrętem, więc grupy są zwarte. Przy Tesco skręcamy w ulicę POW. Nasz peleton rozciąga się w kolorowego węża. Rowerzyści są zdyscyplinowani, nawet Mali jadą przy prawym krawężniku. Skręcamy w Podmiejską, potem w Nową Wieś i jedziemy do Stacji PKP. Z daleka wita nas stara Wieża Ciśnień, która z czterech swoich żurawi mogła jednocześnie poić wodą brzuchy czterech parowozów. Na stacji nie lada gratka dla Dzieci. Pan Józio, emerytowany kolejarz (fachowiec przy tym pierwsza klasa) wprosił nas do Rozdzielni, czyli miejsca, z którego rządzi się torami na całej naszej stacji. Mogliśmy obejrzeć kolejowe centrum dowodzenia. Tutaj dołączają kolejni Turyści. Jedziemy dalej, do przejazdu kolejowego w Mogowie. Następny przystanek Brukowana Rampa. Słuchamy Przewodnika. Opowiada o historii Kolei Nadwiślańskiej i okolicznych wiosek. Zaraz wjeżdżamy do Pieścirogów. Czas uporządkować peleton, bo znów spotykamy dużo samochodów. Z ulicy Kolejowej zjeżdżamy na parking przed placem zabaw. Czy ktoś pamięta, że żółty blok obok był kiedyś pałacem, i mieściła się tam "Rada Narodowa"? Trochę historii i jedziemy dalej. Po dzieciach nie widać zmęczenia, a przecież za nami w tym momencie siedem kilometrów. Wjeżdżamy na główną drogę. Jeszcze trochę niepokoju. Jak zachowają się kierowcy samochodów? Ale peleton jedzie "jak po sznurku". Pod wiaduktem. Zaraz pod górkę i już pierwszych widać na szczycie wzniesienia. Jeszcze ostry zakręt w lewo i już zjechaliśmy z niebezpiecznej szosy. Polna droga prowadzi wzdłuż torów w kierunku Kosewa. Mieszkańcy nazywają ją Przytorową. Po drugiej stronie torów mała drewniana chatka. Ktoś wie, że zbudowaną ją dla dróżnika w latach 1870-ych? Nosi jeszcze na sobie zdobienia pochodzące z dalekich terenów prawosławnej Rosji. Słuchamy historii. Z pędzącego pociągu dłuuugim sygnałem "Baczność" pozdrawia nas uśmiechnięty maszynista. Czas jechać dalej. Przystanek: pałac w Kosewie. Pan Tyc zaprasza do parku. Opowiada o fundatorach i historii pałacu.  Deszcz zaczyna przypominać o sobie. Na powierzchi pałacowych stawów pojawiają się ślady spadających kropli. Jedziemy dalej. Pan Józio czuje chyba w stawach mokry ołów chmur, bo przyspiesza. Najmłodsi nie odstają. Kolorowy wąż mknie między domami. Żegnamy Kosewo i już jesteśmy w Nasielsku. Sprawnie skręcamy w Lipową. Zatrzymujemy się przy Kurhanie. Dowiadujemy się, kto i od kiedy jest tam pochowany. Pogoda zaczyna nas poganiać. Znów jakby chłodniej. Decydujemy skrócić trasę. Zaprzyjaźniona Policja blokuje ruch na Płońskiej i pomaga włączyć się do ruchu. Nasz wąż wijąc się skęca w kierunku cmentarza: głowa już na Cmentarnej, ogon jeszcze na Lipowej. W poniedziałek usłyszymy: Ile was było, jechaliście i jechaliście! Zaczyna mocniej padać. Przyspieszamy. Dzieci wytrzymują ostre tempo. Już bez przystanków: Młynarska, Rynek, kawałek Kilińskiego i potem Piłsudskiego prosto na kiełbaski do Chrcynna. Strugi deszczu kazały nam ominąć kawał nasielskiej historii. Ale nie zapomnimy o ominiętej trasie. Będzie okazja do organizacji następnej wycieczki. W Chrcynnie, na terenie byłej jednostki wojskowej działa Fundacja Centrum Ochrony Środowiska, jej Prezesem jest zaprzyjaźniony Pan Krzysztof  Łukaszewicz . Na dzisiejszą wycieczkę włączając się do akcji Bibliotekarz na Rowerze nieodpłatnie zaprosił nas na teren Fundacji . Pan Krzysztof musiał znać życie turysty i na pewno nie raz porządnie zmókł, bo wie czego potrzebują zmarznięci i mokrzy rowerzyści. Już rozpalił, oprócz grilla, też wielkie ognisko. Wita nas więc ciepły i wesoły ogień. Namiastka słońca pod chmurami. To prawdziwe na niebie nie chce na nas dziś patrzeć. Chowamy się pod dachem i parasolami. Grzejemy i suszymy przy ognisku. Pani Iza już woła na kiełbaski. Nasz Urząd Miasta obficie nas zaopatrzył na piknik: mamy kiełbaski, chleb i napoje. Dzieci cieszą  się juz z batonów miam miam miam. Robi się coraz zimniej. Strach, aby dzieci się nie rozchorowały. Musimy zrezygnować z zaplanowanych konkursów. Nagrody zostaną na następne wyprawy. Jeszcze tylko pamiątkowa odznaka dla dzielnych młodych rowerzystów i zaczynamy się żegnać.

Tak w ostatnią niedzielę odbyła się kolejna, trzecia już wycieczka rowerowa z cyklu "W Krainie Nasielskiego Prawdzica". Pogoda wystawiła nas na bardzo ciężką próbę. Ale nie pokonała. W wyprawie wzięło udział prawie 80 rowerzystów, w tej liczbie ponad połowa to dzieci. Poranny deszcz nie zalał turystycznego ducha, którego od maja starają się rozpalić Pani Iza Mazińska i Pan Stanisław Tyc z naszej Biblioteki. Przejechaliśmy tym razem prawie 18 kilometrów w bardzo nieprzyjaznych warunkach. Wszyscy Uczestnicy mogą być z siebie dumni. Odznaki, które dostały dzieci były przez nich ZDOBYTE w pocie czoła i strugach deszczu. Mają więc dużą wartość, bo nie można ich nigdzie kupić, trzeba było na nie zasłużyć. Warto je więc zachować na pamiątkę. A jeżeli ktoś z Uczestników ją w deszczowym zamieszaniu zgubił, może się zgłosić do Pani Izy w Wypożyczalni na Pierwszym Piętrze w Bibliotece. Dziękujemy za Waszą obecność.

Liczny udział Mieszkańców Nasielska w wycieczce mimo tak nieprzyjaznej pogody pokazuje, że jesteśmy ciekawi historii naszej najbliższej i chętnie odpowiadamy na wspólne turystyczne zaproszenia. Każda wycieczka prowadzona przez naszych Bibliotekarzy jedzie trasą z konkretnym hasłem przewodnim: "Do źródeł Nasielnej" (aby dzieci wiedziały, gdzie zaczyna się nasza rzeka), "Do ujścia Nasielnej" (gdzie się kończy), „Szlakiem Kolei Nadwiślańskiej“ (aby poznać historię okolic Nasielska). Planowane są kolejne, rowerowe i piesze. Zainteresowanych zapraszamy po informacje do Biblioteki. Uczestników naszych wycieczek, którzy szukają zdjęć zapraszamy z własnymi nośnikami pamięci (bez wirusów) do biblioteki (I piętro). Następny wyjazd rowery planowany jest na 21 września. O trasie i godzinie wyjazdu będziemy informować w późniejszym terminie.

Łukasz Kraszkiewicz

Do zobaczenia