161. rocznica wybuchu powstania styczniowego
„Powtarzanie jest matką studiów”, ta łacińska maksyma stała się dla mnie inspiracją do przypomnienia czytelnikom 161. rocznicy wybuchu powstania styczniowego. W ubiegłym roku ukazał się mój obszerny artykuł zatytułowany „Powstanie styczniowe na ziemi nasielskiej” , do lektury którego gorąco zapraszam. Warto odnaleźć to opracowanie drukowane zarówno na łamach „Życia Nasielska”, stronie internetowej biblioteki oraz w mediach społecznościowych Facebook Biblioteki i Nasielskiego Domu Edukacji i Historii. Dzisiaj moją rolą jest zwrócić Państwa uwagę na to, że to ważne wydarzenie polityczne jest elementem naszej tożsamości narodowej i wciąż przykuwa uwagę współczesnych. Echa warszawskich wydarzeń tego okresu znalazły odbicie w Nasielsku i okolicznych wsiach. Właściwie już od maja 1861 r. ludność włościańska gminy Nasielsk zaprzestała odbywania pańszczyzny. Znane są i dość dobrze opisane wystąpienia chłopów przeciwko rządom Moskali w Błędostowie i Smogorzewie. Sporo rzeczy o roli właściciela Nasielska Aleksandra Kurtza, jaką odegrał w poszczególnych fazach tego zrywu narodowego. Jak wiadomo swoją sympatię dla powstania przypłacił zakazem powrotu do Kongresówki. Powszechnie znana jest rola kleru katolickiego , nawołującego wręcz do wstępowania w powstańcze szeregi, ale też przechowywanie sztandarów. To ich płomienne przemowy zachęcały do walki z najeźdźcą. Warto pamiętać o nasielskim proboszczu ks. Józefie Dynakowskim, który po upadku powstania był szykanowany przez władze zaborcze. Jego pomocnikiem w tym zakresie był ks. Józef Stelmach, przeciwko któremu było również prowadzone śledztwo przez carską żandarmerię. Podobnie proboszcz Cieksyna Kacper Strusiński został pobity przez Rosjan w probostwie w Cieksynie.
Powstańcze walki w rejonie Nasielska wspierała drobna szlachta mazowiecka, która zamieszkiwała ten region od średniowiecza. Trafnie opisał postawę drobnej szlachty nasielskiej Stanisław Zieliński autor książki „Bitwy i potyczki 1863-1864” wydanej w 1913 r. Pisał on m. in. „… Szlachta chciała widzieć w nich ludzi chroniących się przed poborem… W wielu wioskach, przez które przechodzili powstańcy, chłopaki wiejskie rzucali pługi i brony i przyłączali się do rosnącego z każdym dniem powstańczego oddziału. Do rąk brali widły i kosy, czasem kij okuty w wyostrzone żelazo, a szli jakby na śmiertelne gody”. Tak było m. in. w szlacheckiej wsi Popowo Borowe.
Nawet część nasielskich Żydów sympatyzowała z powstańcami. Niezaprzeczalna była ich rola w dostawach broni, zaopatrzenia i żywności dla insurektantów. Były też pojedyncze przypadki ich udziału w aparacie terroru powstania m.in. Moszko Klauzer czy nieznany z imienia Kleinman, który był polskim żandarmem „wieszatielem.”
Najliczniejszą grupą społeczną z Nasielska biorącą udział w powstaniu byli mieszczanie. Na szczególną uwagę zasłużył sobie rodowity nasielszczan Hieronim Rojewski – kawaler orderu Virtuti Militari, ale też miejscowy szewc Emilian Siebieciński, skazany na ciężkie roboty na Syberii. Inny mieszkaniec Nasielska, Jan Buczyński brał udział w walkach powstańczych z bronią w ręku, za co został zesłany na Sybir. Podobnie Józef Czernicki z Pieścirogów oraz wielu innych, o których mamy obowiązek pamiętać.
Pisząc o powstaniu styczniowym na ziemi nasielskiej, nie można pominąć dowódcy lokalnego oddziału kapitana Roberta Skowrońskiego – syna Mazowsza płockiego, absolwenta szkoły wojskowej w Genui, który walczył jako podkomendant Garibaldiego, ale też Mierosławskiego w czasie „Wiosny Ludów” i Zygmunta Padlewskiego w 1863 r.
Brzemienne w skutkach wydarzenia polityczne, które w tym opracowaniu zostały tylko zaakcentowane, przekładały się na życie gospodarcze miasta i regionu. Mieszkańcom dawały się we znaki kradzieże, wojskowe rekwizycje i rabunki ze strony rozzuchwalonych żołnierzy rosyjskich, których liczba w Nasielsku wynosiła 500 ludzi, a ich utrzymanie spoczęło na barkach nasielszczan.
Warto pamiętać, że powstanie styczniowe, utrwalone na kartonikach wyblakłych starych fotografii, a nade wszystko w romantycznych wizjach Artura Grottgera, to wstrząsający rozdział dziejów narodu polskiego, wszyscy wiemy, że przecież nie ostatni. Nadejdzie bowiem jeszcze 1905 r., który przyniesie rewolucję, przez wielu historyków, w tym piszącego te słowa, określaną mianem „czwartego polskiego powstania”, a wreszcie rok 1920, rok triumfu oręża polskiego nad rosyjskim zaborcą. Jednym z ważnych elementów tych wielowiekowych zmagań był 1863 rok. Warto o tym pamiętać!
Nasielsk, 22 stycznia 2024 r.
dr Stanisław Tyc




Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!