Nasielsk w dniach klęski i chwały 1939 r.
85. rocznica wybuchu II wojny światowej stanowi doskonałą okazję do przypomnienia Czytelnikom przebiegu tych ważnych wydarzeń na północnym Mazowszu, a per analogiam na obszarze ziemi nasielskiej.
* * *
Podczas kampanii wrześniowej
U schyłku lat trzydziestych XX w. coraz częściej mówiło się na Mazowszu wzorem całej Rzeczypospolitej, o gorącej sytuacji politycznej na arenie międzynarodowej. Dla podtrzymania nastrojów patriotycznych, ówczesne władze rozpowszechniały wiadomości o mocarstwowości Polski, o jej potędze militarnej, jednocześnie wykazując rzekomą słabość armii niemieckiej. W efekcie czego większość społeczeństwa nie zdawała sobie sprawy z realnej groźby, która zawisła nad Rzecząpospolitą. Ludność Nasielska, podobnie jak cały naród, udzieliła poparcia dla pożyczki narodowej na rozbudowę armii. Brano też udział w ćwiczeniach obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej.
30 sierpnia 1939 r. wielkie poruszenie wzbudziło wywieszenie plakatów informacyjnych o powszechnej mobilizacji. Do jednostek powołano wszystkich oficerów oraz niektóre roczniki rezerwy. 1 września poranny dziennik radiowy podał informację o agresji Niemiec na Polskę.
O świcie 1 września 1939 r. 3 Armia niemiecka dowodzona przez gen. Georga von Küchlera zaatakowała pod Mławą żołnierzy 20 Dywizji Piechoty pod rozkazami płka Wilhelma Lawicz-Liszki, wzmocnioną artylerią, 26 tankietkami oraz 2 Mazurskim Batalionem Obrony Narodowej[1]. Wymienione pododdziały wchodziły w skład Armii „Modlin” dowodzonej przez gen. Emila Przedrzymirskiego-Krukowicza złożonej z 27 batalionów piechoty, 188 dział i moździerzy, 154 armat p/panc, 64 lekkich czołgów oraz 28 samolotów. Armia agresora atakująca „pozycją mławską” dysponowała 50. batalionami piechoty, 769 działami, 492 armatami p/panc oraz 243 czołgami. Do bezpośrednich działań zaczepnych w rejonie Mławy nieprzyjaciel skierował 98 608 żołnierzy[2]. Tędy, czyli z Mławy miała się otwierać najkrótsza droga na Warszawę przez Grudusk, Ciechanów, Płońsk i Modlin. Pierwszego dnia wojny, działania zbrojne prowadzone były na granicy powiatów mławskiego i przasnyskiego oraz Prus Wschodnich. Siły polskie tego dnia nie zostały pobite ani rozbite, utrzymując swoje pozycje i zadając duże straty w ludziach i sprzęcie oddziałom wroga. Straty własne były niewielkie; poległo 50. polskich żołnierzy, kilkudziesięciu zostało rannych, dwa zniszczone czołgi i kilkanaście zabitych koni[3]. Można śmiało powiedzieć, że obrońcy reduty mławskiej, a także ułani Mazowieckiej Brygady Kawalerii pod rozkazami gen. Władysława Andresa, zdali egzamin bojowy wobec znacznie silniejszego wroga. Warte uwagi jest to, że wieczorem 1 września niemieckie radio nadało komunikat „Festung Mlawa kampf weiter” – czyli twierdza Mława walczy nadal.
Jednakże, drugi września 1939 r. przyniósł nieprzyjacielowi spore sukcesy na przyczółku mławskim. Niemcy zdołali wyprzeć oddziały polskie z zajmowanych pozycji obronnych, jednocześnie dokonując wyłomu w obronie pomiędzy stanowiskami Mazowieckiej Brygady Kawalerii i 20 Dywizji Piechoty. Sukcesy okupił nieprzyjaciel znacznymi stratami w ludziach i sprzęcie wojennym, a Niemcom nie udało się rozbić polskich jednostek taktycznych. Wśród polskich oddziałów najpoważniejsze straty poniósł 79 pułk piechoty, tracąc trzecią część swojego stanu osobowego. W tym miejscu warto wspomnieć, że do służby w Wojsku Polskim zgłaszało się wielu mężczyzn m. in. w Ciechanowie, gdzie Powiatową Komendą Uzupełnień oblegało 1800 młodych mężczyzn proszących o broń i mundury[4]. Tego dnia, podobnie jak 1 wrześnie w niemieckim serwisie radiowym podano informację: „Festung Mlawa kampf weiter”[5].
Trzeciego dnia wojny, Niemcom udało się w rejonie Rostkowa przełamać pozycje bronione przez ułanów 11 pułku ułanów legionowych, skutkiem czego nieprzyjaciel, wyszedł na tyły 8 Dywizji Piechoty powodując atak paniki wśród obrońców. Dzień ten rozstrzygnął tak naprawdę o przegranej bitwie granicznej przez stronę polską. Oddziały nasze zmuszone zostały do generalnego odwrotu na kolejną rubież obronną na linii Narwi-Bugu- i Wisły. Straty polskie tego dnia były znacznie większe niż w ciągu pierwszych dwóch dni zmagań do czego walnie przyczyniło się niemieckie lotnictwo. 4 września w godzinach wieczornych ostatnie zwarte oddziały Wojska Polskiego opuściły mławską część Mazowsza[6].
Od tego dnia zaczęły się przemieszczać przez gminę Nasielsk oddziały 20. I 8. Dywizji Piechoty, nękane nieustannie przez nieprzyjacielskie lotnictwo. Odwrót głównych sił Armii „Modlin” osłaniała Mazowiecka Brygada Kawalerii, która jako jedyna wielka jednostka taktyczna tej armii wycofywała się w stanie pełnej sprawności bojowej[7].
W walkach o redutę mławską straty niemieckie wyniosły 1 200 zabitych i 4 000 rannych i zaginionych, natomiast starty obrońców zamknęły się liczbą 1 000 zabitych i 300 rannych. Generalnie cel obrony polskiej został osiągnięty, bowiem opór na kierunku warszawskim trwał długo, dając czas na zorganizowanie obrony stolicy przed napierającą armią niemiecką. Dokonując próby porównania z innymi odcinkami frontu polsko-niemieckich zmagań, należy stwierdzić, że bitwa pod Mławą była nie do końca klęską totalną bo wycofane oddziały nadal prowadziły walkę z Wehrmachtem, broniąc m.in. Warszawy i Modlina. W warunkach po 17 września i sowieckiej agresji, klęska armii polskiej była nieunikniona[8].
Po wycofaniu się polskich oddziałów z północnego Mazowsza, w powstałą między Wisłą a Wkrą lukę, zaczęły nadciągać siły niemieckiej 4 Armii, która dopiero 12 września znalazła się wzdłuż szosy Raciąż-Płońsk-Modlin. Głównym punktem oporu w głębi Mazowsza była twierdza Modlin, którą przygotowywano na wypadek wojny od wiosny 1938 r. Stolica Polski jako miasto otwarte, nie była przygotowywana do obrony. Poza cytadelą i starymi fortami rosyjskimi nie dysponowała infrastrukturą militarną i w polskim planie wojny z Niemcami nie była przewidziana jako miejsce zmagań zbrojnych. Już 12 września 1939 r. jednostki niemieckie dokonały okrążenia Warszawy, jednakże, blokująca stolicę 31 Dywizja Piechoty zachowywała się dość biernie. 21 września komendę nad oddziałami blokującymi Warszawę objął dowódca 8 Armii gen. Johannes Blaskowitz, rozpoczynając intensywny ostrzał artyleryjski połączony z nalotami bombowymi. Trzy dni później natężenie nalotów osiągnęło kulminację, kiedy to Warszawę bombardowało 400 samolotów i ostrzeliwało 1 000 dział. 27 września o godz. 14:00 zarządzono przerwanie ognia, a następnego dnia o godz. 13:00 podpisano akt kapitulacji stolicy. Do niemieckiej niewoli dostało się 5 000 oficerów i 97 000 żołnierzy[9].
29 września poddał się również Modlin, z tym że twierdza nie została zdobyta w bezpośrednich walkach wzorem I wojny światowej, lecz została w dużej mierze zniszczona nalotami niemieckiego lotnictwa.
Po kapitulacji Warszawy i Modlina działania zbrojne na Mazowszu zostały zakończone na tym etapie wojny.
Powiat pułtuski, a w nim Nasielsk już 8 września 1939 r. znalazł się pod okupacją niemiecką. Często cytowany przez piszącego te słowa, naoczny świadek tych wydarzeń ks. Marceli Przedpełski w swoich zapiskach pamiętnikarskich tak opisał najeźdźców: „… wszystko to butne, pewne siebie, wypasione. Doskonale umundurowane i uzbrojone tak, że nasze wojsko przy nich przedstawiało się bardzo mizernie. Wielu mówiło po polsku, pochodziło spod Olsztyna. (…) Taka to masa była wszystkiego! motorów i wozów! I to wszystko w szalonym pędzie i rozmachu i porządku poleciało do Nasielska. Wtedy to ujrzeliśmy tę prawdziwą potęgę niemiecką przy której Polska wyglądała jak karzeł przy olbrzymie”[10].
Pod datą 10 września nieoceniony pamiętnikarz zapisał: „… Nasielsk zaraz po wejściu Niemców został przez nich, a potem przez swoich, splądrowany. Stoi tam masa wojska do pochodu na Modlin i Warszawę”[11]. Dnia 21 września ks. Przedpełski zanotował: „Byłem dziś w Nasielsku. Całe miasto: ulice, place, podwórza, ogrody są zawalone wojskiem i motorami. Sklepy i mieszkania splądrowane. Dziekan Pujdo przez kilka dni był izolowany”[12]. 23 września wicedziekan nasielski opisał kondukt żałobny zabitego pod Warszawą niemieckiego gen. Wernera von Fritscha prowadzony z Chrcynna do stacji kolejowej w Nasielsku w honorowej asyście żołnierzy niemieckich[13].
W granicach Rzeszy
Na mocy dekretu Hitlera z 8 października 1939 r. ziemie północnego Mazowsza, uznane za dawny niemiecki obszar osadniczy, zostały włączone do Rzeszy jako Rejencja Ciechanowska ze stolicą w Ciechanowie. Regierungsbezirk Zichenau utworzona została z 12 powiatów województwa warszawskiego, o obszarze 13 186,4 km2 zamieszkałych przez 886 tys. ludzi. Ludność pochodzenia niemieckiego liczyła zaledwie ok. 15 tys., jednak ten niewielki procent Niemców wystarczył, by propaganda hitlerowska dostrzegła na tych ziemiach „ślady niemieckich urządzeń z czasów, gdy obszary te należały do państwa pruskiego, a potomkowie dawnych osadników wprowadzili nowy porządek w słowiański chaos…”[14]. Rejencja podlegała nadprezydentowi Prus Wschodnich Erichowi Kochowi, który formalną władzę administracyjną przejął z rąk Wehrmachtu 26 października 1939 r. Prezydentem Rejencji Ciechanowskiej został dr Herman Bethke, a po jego śmierci Paul Dargel, będący zaufanym współpracownikiem Kocha[15].
Okupant dokonał również podziału polityczno-administracyjnego obszaru powiatu pułtuskiego. Pułtusk, Nasielsk, Serock oraz dziewięć gmin wiejskich (Gołębie, Gzowo, Kleszewo, Kozłowo, Nasielsk, Obryte, Winnica, Zatory i Zegrze) zostało włączonych do Rejencji Ciechanowskiej. Natomiast miasto Wyszków wraz z dwiema gminami miejskimi Wyszków i Somianka włączono do Generalnej Guberni[16]. „Kreis Ostenburg” był największym powiatem Rejencji Ciechanowskiej. Jego powierzchnia wynosiła 2006,1 m2, a liczba ludności 98 412 mieszkańców[17].
Powiatem kierował landrat, który bezpośrednio podlegał prezydentowi rejencji i zarządzał administracją państwową powiatu według jego dyrektyw. Utrzymano podział na gminy, łącząc je w tzw. obwody urzędowe, którymi zarządzali komisarzeu rzędowi[18].
W analizowanym okresie, władzę w Nasielsku sprawował niemiecki burmistrz (bürgermeister) Otto Sperling, który zarządzał miastem już w listopadzie 1939 r. Od końca września 1939 r. do listopada 1940 r. gminą Nasielsk zarządzał polski wójt, a po likwidacji urzędu wójta gmina podlegała burmistrzowi Nasielska[19]. Wszystkie polskie instytucje zostały rozwiązane, a ich miejsce zajęły organizacje niemieckie. Tylko niewielką część polskich urzędników, znających język niemiecki, pozostawiono na urzędowych stanowiskach niższego szczebla. Dawni koloniści niemieccy zamieszkujący gminę Nasielsk, w większym stopniu zasilili formacje policyjne niż aparat urzędniczy. Prawie wszyscy funkcjonariusze miejscowej policji rekrutowali się spośród niemieckich kolonistów od dawna zamieszkałych na terenie gminy Nasielsk. Przed 1939 r. było ich ponad 300 i już wtedy sporządzali oni listy proskrypcyjne Polaków służące do ich późniejszych aresztowań. W majątkach ziemiańskich usadowili się niemieccy administratorzy, nazywani przez ludność verwalterami, komisarzami lub oberami. Świadczy to o tym, że niemiecka administracja sięgała daleko w głąb polskiej wsi[20].
Najbardziej rozbudowanym aparatem okupacyjnej administracji były formacje policyjne. Dotkliwie odczuło społeczeństwo polskie działalność Selbstschutzu, żandarmerii, a przede wszystkich gestapo. Placówka gestapo, której działalność obejmowała cały teren powiatu znajdowała się w Pułtusku. Najgroźniejszym funkcjonariuszem tej placówki był podoficer ss Helmut Neugebauer zwany „Stasiulkiem”. Działał on przez cały okres okupacji i charakteryzował się brutalnością i sadyzmem[21]. Do Nasielska docierała równocześnie placówka gestapo z Nowego Dworu Mazowieckiego. Po śledztwie aresztowanych wywożono z reguły do obozu karnego mieszczącego się na III Forcie w Pomiechówku. Posterunek żandarmerii w Nasielsku liczył 24 funkcjonariuszy. Posterunek żandarmerii na miasto mieścił się przy ul. Kościuszki 9 w dawnym budynku magistratu, a dla gminy przy ul. Browarnej 6 w domu Franciszka Chojnackiego, a poza tym był jeszcze posterunek w Pieścirogach[22].
Do pierwszych posunięć władz niemieckich na okupowanym obszarze należy zaliczyć wprowadzenie języka niemieckiego jako obowiązującego we wszystkich urzędach. Wprowadzono również od razu godzinę policyjną, zamknięto też szkoły i bibliotekę. Zakazano również jakichkolwiek obchodów świąt państwowych z okresu II RP. Aby zapobiec uczczeniu Święta Niepodległości, 10 listopada aresztowano prewencyjnie nasielskich księży, przytrzymując ich pod strażą poza plebanią. Wśród zatrzymanych 10 osób świeckich znalazł się m. in. rejent Baliński i kilku nauczycieli[23].
Zastosowana polityka ludnościowa okupanta była zgodna z generalnymi założeniami hitlerowskich planów ludobójstwa. Przybrała ona dwie podstawowe formy: eksterminacji bezpośredniej czyli fizycznego unicestwienia pojedynczych osób i grup ludności oraz wyniszczenia pośredniego[24]. Eksterminacja pośrednia była znacznie groźniejsza i nie ograniczona w czasie: wysiedlenia ludności, przymus pracy, system głodowego racjonowania żywności, grabież mienia, wysokie kontrybucje czy też zakaz nauczania i uczenia się. Te czynniki w perspektywie 10-15 lat miały doprowadzić do wyeliminowania blisko 80% nienadającej się do zgermanizowania ludności polskiej, pozostawiając tylko tych, którzy były niezbędni dla gospodarki Rzeszy[25].
Wykonawcami pierwszych egzekucji byli żołnierze Wehrmachtu i przesuwający się za nimi funkcjonariusze grup specjalnych SS, którym powierzono zadanie politycznego oczyszczenia terenu z elementu przywódczego. Akcję rozpoczęto już w pierwszych tygodniach wojny i trwała ona nieprzerwanie do jej zakończenia. Spośród mieszkańców Nasielska w indywidualnych egzekucjach zginęli: Waldemar Brześkiewicz, Stanisław Retkin i Mikołaj Szmitrowski. Z gminy Nasielsk zostali rozstrzelani: Eugeniusz Ostrowski i nieznana z imienia Sobczyńska z Malczyna – egzekucji dokonano już jesienią 1939 r. Następnie: Izabela Prus z Zaborza, Bronisław i Aleksander Pawłowiczowie z Pieścirogów, Antoni Leszkiewicz, Wacława Leszkiewicz, Jan Tyczyński i Albin Sobiecki z Jaskółowa, Marianna Janiszewska, Czesław Michalik, Marian Sobański ze Smogorzewa, Paweł Włoczeski z Głodowa, Władysław Szatanik z Głodowa, Apolinary Skrzypczyński z Żabiczyna, Jan Smoliński z Popowa, Kazimierz Kamiński i Stanisław Grochowski z Nuny[26].
Od pierwszego dnia okupacji nie ustawały aresztowania początkowo potencjalnych, potem zaś rzeczywistych członków ruchu oporu. Aresztowano chłopów uchylających się od dostarczania kontyngentów zbożowych i mięsnych lub też za nielegalny przemiał. Aresztowania za udanie się na wieś w poszukiwaniu, żywności, za uchylenie się od wyjazdu na przymusowe roboty do Niemiec, nawet za pójście do sąsiedniej gminy bez zezwolenia.
Inną uciążliwą formą eksploatacji ludności polskiej był wywóz na przymusowe roboty do Niemiec. Już w 1939 r. Ministerstwo Pracy Rzeszy uznało obszar Rejencji Ciechanowskiej za główne źródło rekrutacji siły roboczej dla wschodniopruskiego rolnictwa. Dokonywano także okresowych „poborów” określonych roczników młodzieży, początkowo w wieku 16-18 lat, później również 10-14 lat, kierując ją do prac w rolnictwie w Prusach Wschodnich[27]. Do pracy przymusowej kierowano również osoby wysiedlone z gospodarstw rolnych. Już 14 listopada 1939 r. wysiedlono z Konar 10 polskich rodzin, a z Wymysłów 4 rodziny, sprowadzając w ich miejsce rodziny niemieckie z okolic Sokołowa Podlaskiego. Podobnie ze wsi Dębinki wysiedlono 14 rodzin polskich[28].
Władze niemieckie wydały wiele zarządzeń dotyczących konfiskaty polskiego mienia. Pierwszą ofiarą tych zarządzeń padły wszystkie pojazdy mechaniczne, zapasy konserw mięsnych i jarzynowych, sprzęt radiowy i fotograficzny. Skonfiskowany majątek przekazywany był głównie miejscowym Niemcom.
Od 20 listopada 1939 r. zamknięto granice z Generalną Gubernią, jednocześnie utrzymana była dawna granica polsko-niemiecka. Wszelki wewnętrzny ruch ludności został ograniczony. Chodziło bowiem o kontrolę ludności polskiej, utrudnianie kontaktów politycznych czy też uniemożliwienie dotarcia do Polaków wywiezionych lub zamieszkałych w Rzeszy. Ludność polska jeszcze pod koniec 1939 r. została zewidencjonowana i zdaktyloskopowana, a każdy dorosły mieszkaniec zaopatrzony został w ausweis, na którym obok własnoręcznego podpisu znajdował się odcisk palca z dubletem zachowanym w aktach policyjnych[29].
16 grudnia 1939 r. wycofano w Rejencji Ciechanowskiej polską walutę, co zostało źle przyjęte przez ludność polską[30].
Okupant szczególnie okrutnie potraktował ludność żydowską. Właściwie los Żydów został przesądzony już w chwili wybuchu wojny, zwłaszcza tych, którzy zamieszkiwali na terenach włączonych do Rzeszy. Początkowo akcja nie miała jednolitego charakteru, lecz zależała od komendantów wojskowych zajętego terenu. Jednakże, na podstawie zarządzenia H. Himmlera z 30 października 1939 r., tzw. Anordung, które przywidywało wysiedlenie wszystkich Żydów z ziem polskich włączonych do Rzeszy, wysiedlono z Nasielska 3500 Żydów[31].
Wysiedlenie Żydów z Nasielska wyglądało następująco: „Dnia 3 grudnia 1939 r. o godz. 7:30 rozległ się w miasteczku donośny głos dzwonu. To woźny magistratu w ten sposób ogłaszał, że wszyscy Żydzi muszą się zebrać w ciągu 15 minut na rynku. Przejęci trwogą, zebrali się na placu. Podczas, gdy jedni folksdojcze i Niemcy stanęli obok Żydów, pozostali przeszukiwali tymczasem ich mieszkania, czy aby ktoś się nie ukrył. Niebawem Niemcy, a każdy z nich miał w ręku nahajkę , szpicrutę lub sztabę żelaza, przystąpili do działania: ścinali brody, wycinali część włosów na głowie, następnie fotografowali swe ofiary. Ta wyrafinowana zabawa na rynku trwała około 2 godzin. Następnie ustawiono Żydów w szeregach i 4 pierwszym szeregom pozwolono odmaszerować. Pod konwojem żandarmów i folksdojczów przeszli oni w kierunku stacji kolejowej – 4 kilometry od miasta. Pozostałych poprowadzono przez miasto do synagogi. Była już godzina 11:00 rano. Tu zapowiedziano im, że będą siedzieli do godziny 6 rano. Następnego dnia o wyznaczonej godzinie Niemcy zaczęli pędzić ich do stacji kolejowej nie prostą drogą, lecz okrężną przez bagniste obszary i błota. Na tym odcinku przez całą długość drogi ustawieni byli pod obydwu stronach Niemcy. Kazano Żydom biec i śpiewać. Jednocześnie grad batów sypał się przez cały czas na ich głowy. Nogi grzęzły w błocie, gubili obuwie, porzucali tobołki, by łatwiej było im biec. Polacy podawali bliskim znajomym Żydom chleb i pieniądze. Wreszcie, kiedy dotarli do stacji, ustawiono wszystkich w dwuszeregu i przeprowadzono dokładną rewizję, w czasie której doszczętnie ich ograbiono. Lepiej wyglądającym kazano się rozebrać do naga, a kobiety nagie badano szczegółowo. Ci co mieli coś ukrytego, musieli się tarzać nago w błocie (grudzień). Zrewidowanych wpakowano do wagonów”[32].
Początkowo transporty z deportowanymi Żydami z Nasielska podążały na północ. Jednak na stacji kolejowej w Królewcu zostały one zawrócone i po 36 godzinach transportu w bydlęcych wagonach, bez jedzenia i wody, dotarły do: pierwszy transport do Międzyrzecza Podlaskiego, zaś drugi do Łukowa[33]. W końcu 1939 r. z blisko 20-to tys. diaspory żydowskiej powiatu pułtuskiego pozostało zaledwie nieco ponad 500 osób[34].
W domach żydowskich w Nasielsku osiedlono rodziny chłopskie z okolic miasta, których gospodarstwa zajęła ludność pochodzenia niemieckiego przybyła z krajów nadbałtyckich zwana „Litwakami”.
Początki ruchu oporu w powiecie pułtuskim
Późną jesienią 1939 r. w powiecie pułtuskim rozpoczęły działalność trzy organizacje podziemne podejmujące walkę z okupantem, były to: Związek Walki Zbrojnej, Organizacja Wojskowa „Wilki” i Tajna Armia Polska. Wymienione organizacje oraz koło ZHP, Bataliony Chłopskie i Chłopska Organizacja Wolności „Racławice” nieco później bo od 1941 r. w ramach akcji scaleniowej wcielone zostały w struktury Związku Walki Zbrojnej, następnie przekształconej w Armię Krajową[35]. Ruch oporu stawiał w analizowanym okresie pierwsze kroki, nastawiając się głównie na budowę struktur w terenie i gromadzenie broni i amunicji do przyszłych walk. Autor poprzestaje zatem na stwierdzeniu, że zalążki ruchu oporu rozpoczęły działalność u schyłku 1939 r. Podobna sytuacja miała miejsce, w przypadku tajnego nauczania jako formy ruchu oporu. Wiadomo, że pierwsze próby akcji oświatowej nastąpiły jesienią 1939 r. Zjawisko to rozwinięte zostało na szerszą skalę po 1940 r. i winno być omówione w opracowaniach poświęconych kolejnym latom niemieckiej okupacji, do czego wzorem moich innych opracowań zachęcam młodszych pasjonatów nasielskiej historii. W tym miejscu warto powiedzieć, że na początku niemieckiej okupacji ujawniły się prawdziwe oblicza wielu mieszkańców Mazowsza. Nie wszyscy tę trudną próbę charakterów wytrzymali. Zdarzały się przecież przypadki współpracy z okupantem, czy to z pobudek politycznych, czy też z chęci zysku. Były to jednak wypadki odosobnione. W swojej decydującej większości ludność polska zachowała godność, powiem więcej; trudne warunki okupacji wyzwoliły nie spotykaną na co dzień solidarność. Pomocy udzielano sobie codziennie i na każdym kroku, nie licząc się z konsekwencjami, których stawką mogło być nawet życie.
Kończąc, należy stwierdzić rzecz następującą, rok 1939 stanowi ważną cezurę w dziejach Państwa i Narodu. Był to rok klęski ale i chwały oręża. Wtedy to, odeszła w niebyt „Jagiellońska” Rzeczypospolita z Kresami Wschodnimi, z wieloma nacjami i różnorodną kulturą. Odeszło w niebyt ziemiaństwo polskie – niekwestionowana elita narodu polskiego. Odeszła diaspora żydowska o dużym potencjale intelektualnym i gospodarczym. Odeszła też wraz z „Hubalem” i dźwiękiem trąbki ułańskiej romantyczna i wielowiekowa epopeja polskiej kawalerii, tak dzielnie broniącej granic we wrześniu 1939 r. Na gruzach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej powstało kadłubowe państwo w niesprawiedliwych granicach narzuconych przez aliantów, zależne od moskiewskich mocodawców. Państwo o nielicznej klasie umysłowej, zwaśnione wewnętrznie, a tym samym łatwe do manipulowania przez światowe mocarstwa. Podłoża tych wszystkich nieszczęść należy doszukiwać się w 1939 r., a dalsze lata niepowodzeń trwających do dziś były i są tylko konsekwencją opisanych w tym opracowaniu wydarzeń.
dr Stanisław Tyc
[1] Encyklopedia II wojny światowej, pod red. K. Sobczaka, Warszawa 1975, s. 10
[2] R. Juszkiewicz, Bitwa graniczna Armii ‘Modlin” (próba syntezy), „Rocznik Mazowiecki”, t. XI, 1999, s. 914
[3] Ibidem, s. 916
[4] Ibidem, s. 915
[5] Ibidem
[6] J. Turga, Ostatnie bitwy i walki polskich zgrupowań izolowanych ośrodków oporu, [W:] Wojna obronna Polski 1939, Warszawa 1970, s. 25
[7] L. Budny, Dni klęski, dni chwały, Poznań 1970, s. 25
[8] A. Aksamitowski, Obrona Mazowsza i obszarów północno-wschodnich Polski w 1939 roku, Warszawa 2000, s. 368
[9] Ibidem, s. 383
[10] Kronika Rzymsko-katolickiej Parafii Klukowo 1939-1947, pod red. M. M. Grzybowskiego, Płock 2007, s. 24
[11] Ibidem, s. 28
[12] Ibidem, s. 29
[13] Ibidem, s. 30
[14] Handbuch für den Regierungsbezirk Zichenau, Allenstein 1943, s. 126-129
[15] B. Górczyńska, Życie gospodarczo-społeczne na ziemiach polskich włączonych do Prus Wschodnich w okresie okupacji hitlerowskiej, Ciechanów 1989, s. 75
[16] J. Szczepański, Powiat pułtuski w podziałach administracyjnych, op. cit., s. 26
[17] Ibidem
[18] B. Górczyńska, Życie gospodarczo-społeczne, op. cit., s. 76
[19] A. Sokolnicki, Miasto Nasielsk i jego najbliższa okolica w latach okupacji hitlerowskiej 1939-1945, [W:] Szkice z dziejów Nasielska i dawnej Ziemi Zakroczymskiej, Warszawa 1970, s. 69
[20] Ibidem, s. 70
[21] Ibidem, s. 69
[22] Ibidem, s. 70
[23] Kronika Rzymsko-katolickiej parafii Klukowo, op. cit., s. 53
[24] R. Szuchta, P. Trojański, Holocaust zrozumieć dlaczego, „Mówią Wieki”, 2001, nr 9, s. 3-5
[25] Ibidem
[26] S. Datner, 55 dni Wehrmachtu w Polsce, Zbrodnie dokonane na polskiej ludności cywilnej w okresie 1 IX – 25 X 1939, Warszawa 1967, s. 78-80
[27] A. Sokolnicki, op. cit., s. 76
[28] Kronika Rzymsko-katolickiej parafii Klukowo, op. cit., s. 54
[29] J. Deresiewicz, Okupacja niemiecka na ziemiach polskich włączonych do Rzeszy (1939-1945), Poznań 1950, s. 22-27
[30] Kronika, op. cit., s. 53
[31] A. Sokolnicki, op. cit., s. 78
[32] M. Grynberg, Żydzi w Rejencji Ciechanowskiej, Warszawa 1984, s. 98
[33] J. Szczepański, Dzieje społeczności żydowskiej powiatów Pułtusk i Maków Maz., Warszawa 1993, s. 146
[34] Ibidem, s. 147
[35] A. Sokolnicki, op. cit., s. 96


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!